| owsianka z kakao, bananem i cukinią |
Opowiem Wam dziś coś.
Miałam kupić szafkę. Kupić i zostawić w sklepie, żeby odebrać ją popołudniu samochodem. Stwierdziłam, że sama ją doniosę do domu, bo nie mam daleko, potraktuję to jako dodatkowy trening ramion, jest przecież złożona, na pewno nie jest ciężka (troszkę była..).
Miałam ją złożyć popołudniu z pomocą. Jednak tak mnie kłuła w oczy tym swoim 'niezłożonym istnieniem', że podjęłam wyzwanie Actimela!^^:))
Pół godziny czytałam pierwszy obrazek instrukcji, mając w pamięci zapewnienia producenta 'łatwy montaż!'. Instrukcja poinformowała mnie na pierwszej stronie, że potrzebny mi: jeden człowiek, jeden śrubokręt, drugi śrubokręt. Po przeczytaniu, że potrzebuję 'człowiek sztuk jeden' miałam ochotę prasnąć tą szafką za to, że uważa mnie za idiotę.
Po dwu godzinach składania zorientowałam się, że na początku popełniłam błąd. Musiałam ją z powrotem rozłożyć...
I uprzedzam złośliwe komentarze: tak, jestem blondynką. Farba do włosów nie zmieni natury!:)))
I tak, wciąż we mnie wiele dziecka, mój mały zwierzyniec, który choć stosunkowo młody wiekiem, zżył się ze mną mocno, albo raczej... ja z nim!:))






