Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pitu-pitu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pitu-pitu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 stycznia 2014

vol. 354^ pytanie w zimowy poranek.


źródło: weheartit.com
Podczas niedzielnego obiadu nawiązałam z moimi współtowarzyszami rozmowę na temat polityczny. Opisując jednego z polityków wyraziłam swój zachwyt - albo chociaż daleko idącą zazdrość - posiadaniem cechy charakteru, która jednogłośnie została określona 'wyszczekaniem', ja zaś nazwalam ją 'przebiegłością' albo 'sprytem'. 

Hm. Niektórzy mówią, że ten polityk jest po prostu chamem. 
Nieważne!

Powiedziałam wtedy, że chciałabym taka być. Atmosfera przesiąkła zdziwieniem. 

Jakiś czas temu olala zaserwowała cytat - skądinąd świetny jak zawsze:) - dotyczący dwojakiej natury człowieka. Że z jednej strony pani domu, z drugiej dziwka - w skrócie rzecz ujmując. 

Myślicie, że na co dzień człowiek chce być trochę dobrym i porządnym, a trochę przebiegłym sukinsynem? 

:) 

sobota, 30 listopada 2013

vol. 315^ spadki nastrojów.

Nie doły, nie chandry, nie depresje (bardzo nadużywane słowo, czasami mam wrażenie, że ludzie, którzy go używają, nie znają jego znaczenia), ale spadki nastrojów. Kiedy bez - wydawać by się mogło - wyraźnego powodu, opadamy z sił, przełączamy się na opcję 'stand by', a nie 'log out'. Jakbyśmy się w pół kroku zatrzymali, bo albo się nie chce dalej iść, albo zdajemy sobie sprawę, że w sumie nikt nas nie goni, to chyba można na chwilę przystanąć. 

Dopada Was coś takiego?
Niegroźne wyłączenie się na chwilkę.
Niechciej, nie mylić z lenistwem! 
Nonszalancki nastrój w stylu 'a niech się dzieje co chce, byle obok mnie, zajmę się tym później'. 

Bo mnie dopada. Dość cyklicznie, co pewien czas, niemal jak w zegarku. Nawet zastanawiałam się nad przyczyną, analizowałam, próbowałam znaleźć ten trudny do uchwycenia moment, kiedy organizm mówi 'poczekaj chwilę'. Nie znalazłam. Ale wydaje mi się to naturalne, chociaż jeszcze kilkanaście tygodni temu, a na pewno przed pewną rozmową z whiness, która mi wiele uświadomiła, stwierdziłabym, że szkoda na to czasu, że życie, że świat, że ludzie, że, że, że!


Fajnie jest zaakceptować wszystkie swoje nastroje, wszystkie humory, wszystkie emocje. Pogodzić się z tym, że są, że istnieją, że będą nam towarzyszyć do usr... śmierci i tylko od nas zależy, czy je polubimy, o ile są rzadkim gościem, czy będziemy przed nimi klękać, czy będziemy przerażeni na samą o nich myśl i tym sposobem, ze strachu - zepsujemy sobie każdy normalny dzień..


Swoją drogą, jak ja uwielbiam słowo 'normalny'. 




Więc w ramach mojego małego 'stand by': miałam na przykład w planach upiec babeczki, ale mój 'niechciej' stwierdził, że to nie ma sensu. Że jedyne na co mam ochotę, to włączyć sobie Enigmę.... albo Stinga. 
To może...
Yy....
Stinga.
Chociaż nie, może Enigmę... (mój spadek nastroju totalnie zaburza decyzyjność, na samą myśl o podjęciu dzisiaj decyzji mam ochotę oddać walkowerem cały ten dzień). 





Niech będzie Enigma. 
Ostatnie parę stron książki i kawa.
Tylko jaka.... zwykła czy waniliowa...

A co ja mam na obiad? 
albo inaczej: czy ja w ogóle mam dzisiaj obiad?!?!

:)))

środa, 30 października 2013

vol. 287^^ kakaowa cukiniowa+historia szafki.

owsianka z kakao, bananem i cukinią
Opowiem Wam dziś coś.
Miałam kupić szafkę. Kupić i zostawić w sklepie, żeby odebrać ją popołudniu samochodem. Stwierdziłam, że sama ją doniosę do domu, bo nie mam daleko, potraktuję to jako dodatkowy trening ramion, jest przecież złożona, na pewno nie jest ciężka (troszkę była..). 

Miałam ją złożyć popołudniu z pomocą. Jednak tak mnie kłuła w oczy tym swoim 'niezłożonym istnieniem', że podjęłam wyzwanie Actimela!^^:)) 

Pół godziny czytałam pierwszy obrazek instrukcji, mając w pamięci zapewnienia producenta 'łatwy montaż!'. Instrukcja poinformowała mnie na pierwszej stronie, że potrzebny mi: jeden człowiek, jeden śrubokręt, drugi śrubokręt. Po przeczytaniu, że potrzebuję 'człowiek sztuk jeden' miałam ochotę prasnąć tą szafką za to, że uważa mnie za idiotę. 


Po dwu godzinach składania zorientowałam się, że na początku popełniłam błąd. Musiałam ją z powrotem rozłożyć...


I uprzedzam złośliwe komentarze: tak, jestem blondynką. Farba do włosów nie zmieni natury!:))) 
I tak, wciąż we mnie wiele dziecka, mój mały zwierzyniec, który choć stosunkowo młody wiekiem, zżył się ze mną mocno, albo raczej... ja z nim!:))

niedziela, 1 września 2013

vol. 231^^ lubię ten dzień.


Trochę się czuję jakbym wychodziła naprzeciwko wielkiej burzy.
Albo jakbym wyruszała łódeczką naprzeciwko sztormowi.
Ale że umiem sterować, wiem, czego się spodziewać, mam prowiant, kartę pływacką, zapas energii i zdolność perspektywicznego myślenia - nie mam zamiaru się obawiać! 

Skoro Tom Hanks w Cast Away dał radę na swojej tratwie uratować się z wysokich fal.
Skoro ktoś przeżył będąc w środku trąby powietrrznej. 
To ja nie mam wyjścia. Ten miesiąc to będzie po prostu jeden wielki rozgardiasz, który muszę uporządkować, a że uwielbiam sprzątać i mieć czysto dookoła - to będzie MÓJ miesiąc. 


A jak Wam się widzi ten wrzesień? 
O kuuurczę.... :/
czy
O kurczę! :))))

Po dwumiesięcznej przerwie odpalam Siódmy Dzień Tygodnia, czas na najbardziej polityczne śniadanie, stęskniłam się^^:)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...