Wesołego drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia! :)
czwartek, 26 grudnia 2013
wtorek, 24 grudnia 2013
vol. 332^^ wigilijny piernik kawowy+życzenia dla Was.
Korzystałam z przepisu na piernik mojej Cioci Lili, o którym już Wam pisałam, o ten tutaj:)
Niemniej była to nieco zmodyfikowana wersja.
Składniki:
35 dag mąki
30 dag miodu
20 dag cukru do wypieków
6 jajek (oddzielnie żółtka i białka!)
4 łyżki jogurtu naturalnego
10 dag masła
¾ łyżeczki sody
mieszanka przyprawy do piernika (najlepsza jest Prymatu, chyba że robicie domową)
30 dag miodu
20 dag cukru do wypieków
6 jajek (oddzielnie żółtka i białka!)
4 łyżki jogurtu naturalnego
10 dag masła
¾ łyżeczki sody
mieszanka przyprawy do piernika (najlepsza jest Prymatu, chyba że robicie domową)
5 dużych łyżek kawy mielonej
Przygotowanie piernika bez zmian. Kawę wsypujemy na końcu, kiedy zmieszamy masę z ubitym białkiem.
Lubicie smak opłatka?
Pamiętam, że jako dziecko - jeszcze przedkomunijne dziecko! - wyobrażałam sobie, że to ten właśnie opłatek, ten niesamowicie ważny, a ja go tak mogę bezkarnie jeść w Wigilię. Zresztą, do dzisiaj to ja 'wyjadam' go w całości, swego czasu za życia mojego Królika Kilera - wyjadaliśmy go razem;d
Ponieważ mój Tata jest dzisiaj zajęty w pracy, a Mama na okoliczność tego dnia wzięła urlop i tkwi właśnie w kuchni - mam pewność, że nie żadne z nich nie zajrzy na mój blog i nie dowie się, jaka jest część prezentu dla nich.
Kupowanie zegarka na prezent to jest dla mnie nie lada wyzwanie... szczególnie dla Mamy, która lubi proste wyraźne zegarki. Wprost przeciwnie do mnie, ponieważ ubóstwiam złote, srebrne, przepełnione cyrkoniami, chętnie z różowymi elementami. Tak, dokładnie takie jakie właśnie sobie wyobraziliście...
Niemniej, udało mi się! :)
Dziękuję Wam za to, że mnie odwiedzacie! :)
A teraz czmyham do Maminej kuchni, gdzie będę gościem patrząc na jej poczynania znad filiżanki kawy...:>
poniedziałek, 23 grudnia 2013
vol. 331^ grillowana brukselka z marchewką+trudna historia piernika.
| grillowana marchewka z brukselką, w czosnku, pieprzu i soli/ kotlety mielone w wersji tradycyjnej |
O rety, jak ja uwielbiam takie dodatki do obiadów! :) Poza tym zapach lekko przypalanej marchewki jest naprawdę smaczny...^ Stosunkowo spokojne przygotowania do nadchodzących dni oznaczają przystrojenie mieszkania, pozawieszanie lampek tu i ówdzie, obwiązanie łańcuchami wszystkich prętów, belek i wieszaków, gdzie tylko można je zawiesić, rozstawienie świątecznych świeczników i zrobienie dużego zapasu słodkich mandarynek.
No i oczywiście radia - obowiązkowego mieszkańca mojego domu i towarzysza codzienności!:)
A także mojego czarnego porcelanowego kota, którego dostałam w dzieciństwie pod choinkę właśnie, kiedy przechodziłam etap 'Mamo, Tato, kupcie mi kota', co lepsze - utknęłam na tym etapie do dzisiaj...
A historia piernika? To był wypiek pełen przeszkód, chociaż powód pozostał nieznany, najwidoczniej czasami człowiek powtarzając kolejny raz sprawdzony przepis musi się po prostu zapędzić w kozi róg.
Najpierw wrzucenie całej kostki masła i zorientowanie się, że to zdecydowanie za dużo dopiero w chwili, gdy połączone z miodem i przyprawą przyjemnie bulgotało w garnku.
| przepiśnik mojej Mamy |
A potem beztroskie wbijanie jajek do miski i po wyjęciu miksera dopadające olśnienie, że najpierw trzeba ubić białka. Ekwilibrystka stosowana tj. oddzielenie żółtek od białej w sposób manualny - jednak się udało!:)
Połowa składników wylądowała bezpiecznie w zamrażarce, piernika z już gotowych składników nigdy nie jadłam, okaże się po świętach! Wtedy zapewne najdzie mnie kolejna ochota na to ciasto:)
Udanego poniedziałku - dla większości wolnego... :)
sobota, 21 grudnia 2013
vol. 330^ poszarlotkowy detoks mandarynkowy.
| kasza jaglana gotowana z jabłkiem i mandarynkami |
Tym razem obyło się bez szarlotkowego smaku. Co do pytań o przepis pod poprzednią notką - cóż, nie wiem co takiego zrobiłam, że jako żywo poczułam smak tego ciasta... Śniadania robię automatycznie, ostatnio coraz dłużej wszystko gotując, bo bardziej mi wtedy smakują. Na szczęście teraz mandarynki zdominowały smak jabłka:)
Gdyby ktoś kazał mi wybrać najbardziej ohydne orzechy, naprawdę miałabym ciężki orzech (sic!!!) do zgryzienia... ale włoskie zdecydowanie plasują się wysoko...
Z każdego blogu wyglądają święta, pytania o przygotowania, o ciasta, o wszystko.... dlatego u mnie nic takiego nie przeczytacie!:) Jest sobota, czas pójść na jakieś zakupy, odwiedzić bibliotekę, ugotować obiad, zaplanować sobie kolejne dni w takt Radia Zet i RMF Classic^ :)
PS. Chyba oszalałam, bo zaczęłam oglądać Pamiętniki Wampirów. Zaczęłam na pierwszym roku studiów, czyli... dżizas! pięć lat temu! - ale zaniechałam po pierwszym sezonie. Mam kupę do nadrobienia... ale to dobry serial: włączam i się wyłączam, do tego herbatka, pierniczek, czekoladka... relaks dla ciała i duszy :)
czwartek, 19 grudnia 2013
vol. 329^ szarlotkowa jaglanka.
| kasza jaglana gotowana z tartym jabłkiem i cynamonem/ banan |
Nie wiem co ja zrobiłam, że smakowała jak nadzienie szarlotkowe. Bez przesady... robiłam już w swojej 'karierze' śniadaniowej owsianki z tartym jabłkiem, kasze z tartym jabłkiem - nigdy aż takiego efektu nie było. Po wzięciu pierwszej łyżki do ust byłam wstrząśnięta, że udało mi się odtworzyć smak szarlotki zupełnie niechcący i - chyba to wiecie! - całkowicie niezamierzenie!
Pozostając w temacie okołoświątecznym.
O ile daktyle pokochałam miłością szczerą i sama się sobie dziwię, jak mogłam tyle lat żyć bez ich słodkiego smaku, o tyle suszone figi stanowią dla mnie średnio oswojonego wroga.
Leżą takie nierozpakowane, przypominając mi o tym, że się nie lubimy. A ja coraz bardziej zaczynam w to wątpić, bo może smaki faktycznie jakoś się zmieniają... na całe szczęście po szarlotkowym śniadaniu jednego jestem pewna - w dalszym ciągu nie cierpię szarlotki.
wtorek, 17 grudnia 2013
vol. 328^ pierniczki.
Składniki (wyszło mi z nich 254 ciasteczka):
0,5 kg mąki (plus nieco mąki do podsypywania podczas wałkowania ciasta)
4 jajka
kostka masła
1 opakowanie przyprawy do piernika
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 szklanki cukru
ok. szklanki miodu
1 łyżka kawy mielonej
1 łyżka kakao
Przygotowanie:
Wszystkie składniki wymieszać, aż powstanie luźne ciasto. Owinąć folią i zostawić na noc w lodówce. Następnego dnia wałkować, wycinać i piec pierniczki w temp 180 C - 200 C przez około 10 minut.
poniedziałek, 16 grudnia 2013
vol. 327^ jaglanka mandarynkowa+zapowiedź pierniczków!
| kasza jaglana gotowana z wanilią, na budyniu toffi ze zblendowanym bananem/ mandarynka w środku |
Skrzyneczka mandarynek, zgodnie z etykietą - kaliber 24. Brzmi rewelacyjnie odnośnie tak słodkiego owocu:)
Świąteczne prezenty od niespodziewanych osób, i chociaż wolę Rafaello, to i tą złotą czekoladką nie wzgardzę. Rozstawiam w pokoju świeczki, kupuje kolejne olejki do kominka: pomarańcza, czereśnia i kawa. Mam zatem nieustający dylemat, który wlać i który ma pachnieć:) Przełączam radio między Zetką a RMF Classic, słucham Olejnik ciesząc się, że jest dzień powszedni - od razu jakoś życie inaczej mija!:) Chociaż urlop przy poniedziałku potrafi zaburzyć bieg tygodnia^ :)
A ten przepis to świąteczna przyjemność, którą pokażę Wam jutro...
Popołudniowe pieczenie, działanie jak automat w kuchni. Rozwałkować, wyciąć, do piekarnika, wyjąć, odłożyć, rozwałkować, wyciąć...
***
A korzystając z wolniejszego dnia pędzę kupić kalosze!
(Wstyd) się przyznać, ale to będą moje pierwsze kalosze... czarne, ocieplane, z kokardą. Zwykłe kompletnie do mnie nie przemawiają, a kolorowe drażnią. Jednak ostatnia odwilż i roztopy zwał śniegu skutecznie przekonały mnie, że... tak, nie mam butów na polski klimat:)
sobota, 14 grudnia 2013
vol. 326^ owocowa (łatwa) zagadka+czynności dnia codziennego.
| co to za owoc?:> |
Zagadka prosta, chociaż dla mnie to debiut z zieloną odmianą tego owoca.
Tymczasem wstaję, przecieram oczy, znowu nie ma śniegu, ale pogodziłam się z faktem, że póki co go nie ma, dlatego, że jestem pewna, że wcześniej czy później i tak się pojawi... :) no to kawa!
a na usta cudownie czekoladowy tłuścioch z prezentu Mikołajkowego!
Słuchałam wczoraj Zetki, jak co dzień:), padło pytanie o czynności dnia codziennego, które nas relaksują.
Natychmiast przyszło mi do głowy zmywanie.
Naprawdę lubię to robić, uspokaja mnie to, że mogę własnymi rękami doprowadzić brudne naczynia do czystości. Podobnie traktuję sprzątanie domu, które również lubię. Podejrzewam, że psycholog miałby o czym ze mną rozmawiać, bo niezmącona niczym nigdy potrzeba posiadania czystego (choć nie perfekcyjnie sterylnego) mieszkania i poukładanych w szafce czystych talerzy i kubków jest u mnie naprawdę dość wysoko rozwinięta...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
