Lubicie ogórki kiszone?
Małosolne?
Przyznam, że ja ich nie odróżniam. Z dzieciństwa pamiętam doskonały smak ogórków kiszonych, jedzonych zimową porą do obiadu... Nigdy później tego smaku nie odtworzyłam, nie odnalazłam go nigdzie, dlatego też zajadam się ogórkami głównie kupowanymi, bo autentycznie mi smakują, albo właśnie takimi jak na zdjęciach powyżej, robionymi latem, jedzonymi dwa-trzy tygodnie po zapakowaniu do słoika/butelki/pojemnika...
Nie lubię takich cichych dni jak wczoraj. Jestem stworzona do dni powszednich, kiedy ruch i praca toczą godziny, gonią ludzi i wyznaczają jakieś terminy:) Tymczasem dzisiaj ważny dzień. Chyba przełomowy... Oby u Was żadnych przełomów nie było, a jeśli już, to na lepsze! Pozdrowienia dla wszystkich Czytających!^^:)
A w weekend zapraszam na sernik bananowy bez sera!:)